Polskie cwaniactwo, czyli jak wyłudza firma kurierska | Blaber
Aktualne

Polskie cwaniactwo, czyli jak wyłudza firma kurierska

Z reguły staram się nie wdawać w polemiki światopoglądowe. Zwykle jest to przysłowiowe „bicie piany” (a też jestem rudy, więc – nieczuły). Dzisiaj jednak przychodzi mi wyzłośliwić się na cwaniactwo. Jakie? No polskie, bo to nasz produkt eksportowy.

Nie mylić ze sprytem, cwaniactwo to krótkowzroczne kombinowanie, które daje doraźną korzyść, na dłuższą metę jednak, psując rynek i podkopując wzajemne zaufanie. Ale że obok cwaniakowania krótkowzroczność to nasza druga specjalizacja (nie zawsze negatywna, po prostu zapala nas to co mamy przed samym nosem), jako nacja bywamy w kombinowaniu specjalistami.

Tym razem jednak nie jest ani kolorowo, ani nikomu nie jest do śmiechu. Jedna z pośredniczących firm kurierskich (tzw. broker kurierski) znalazła doskonałą strategię na „sprytne” wygenerowanie dodatkowych zysków. Na serwisie wykop.pl od jakiegoś czasu ma miejsce tzw. burza związana z działalnością omawianej firmy. Ta, do co którejś z przesyłek dolicza dodatkową opłatę za podanie niewłaściwych gabarytów. I jak się pewnie domyślacie, jest to dopłata wyssana z palca (dosłownie z palca impertynenckiej bezmyślności).

Byle jak, byle okraść

Zarzuty, jak udowadniają internauci, za każdym razem są wzięte z płaskoziemskiego kosmosu, a proceder ma na celu wyłudzenie dodatkowych pieniędzy od mniej lub bardziej naiwnych klientów. Cóż – pomysł na „zarobek” zapewne działa. Jak się okazuje, w przypadku opornych, niepłacących jednostek, firma wystosowuje kilka, kilkanaście wezwań przedsądowych i na tym pogróżki się kończą.

Jednak ich spryt się w tym miejscu nie kończy. Paczka wytypowana jako narzędzie wyłudzenia, na czas wyrównania dodatkowej płatności zostaje zarekwirowana. W przypadku nieuiszczenia opłaty przepada, a odzyskać ją możemy dopiero po interwencji organów sądowych. Nikomu z reguły nie chcę się przepychać w polskich sądach, więc godzą się na „łapówkę”.

Ile zyskuje firma? Niewiele. Raptem kilkaset doraźnie zarobionych złotych. To pieniądze nawet w części nie pokrywające kosztu utraconej wiarygodności, zaufania klientów, kosztów utraconych poleceń między użytkownikami.

Jednak jak widać, krótkowzroczność doraźnych, wyszarpanych „ochłapów”, jest w „polskich cwaniakach” ciągle dominująca. Dlaczego tak się dzieje? Mam dla was moją prywatną diagnozę. Przyczyn jest wiele, ale w głównej mierze jest to pokutujące w nas, błędne i boleśnie chybione myślenie:

„Bo widzę tylko to co mam przed nosem”

Pierwszy z problemów tego sposobu myślenia. Bo po cóż budować wartość, zaufanie, renomę, po co dawać ludziom wartość dodaną. Po co generować sytuację, w której ludzie sami będą chcieli Ci swoje pieniądze oddawać, bo będą cenić produkt, który dostarczasz?

„Bo klient to wróg”

Samolubność to jedna z najgorszych form krótkowzroczności (potwierdzi to każdy okulista). Jak widzisz tylko koniec własnego nosa, to z każdym innym niechybnie będziesz musiał się spierać i walczyć. A wspólna sprawa i wzajemne wspieranie się wymaga przynajmniej połowicznego poczucia wspólnoty i wspólnego celu. W przypadku wspomnianego brokera – klient to wróg.

„Bo biznes to starcie”

Paradoks polega na tym, że branża zyskuje wtedy, kiedy panuje w niej zdrowa rywalizacja, czasami wręcz przybierająca formę pomocy. Takimi wartościami kieruje się np. branża technologiczna. To tam możemy wspominać wielkich antagonistów, Microsoft i Apple. Kiedy druga z firm chyliła się ku upadkowi (lata 90), pierwsza zainwestowała w nią kilkaset milionów dolarów. Bo zdrowy rynek i kreatywna rywalizacja opłaca się wszystkim. Po prostu.

„Bo lepiej mieć wróbla w garści niż gołębia na dachu”

Kolejne głupie przekonanie ograniczające rozwój ekonomiczny Polski, które jest nieprawdziwe. Lepiej jest bowiem wywalić stęchłe, śmierdzące truchło wróbla z rąk (czyli takie „ochłapy” nielegalnie wydarte klientom z portfeli) i wytresować sobie pięknego, dostojnego gołębia rozrodowego na dachu, który posłuży i jako posłaniec wiadomości i – docelowo – ojciec całego, uznanego w świecie hodowców stada. Taka przenośnia.

„Bo wszyscy kradną”

Jeśli kierujesz się tą maksymą, to Tobie ukradli zdrowy rozsądek. Nawet jeśli jest pośród nas garstka nieuczciwych osób, nadal warto jest prezentować inne standardy. Wciąż bardziej się opłaca uczciwość, zaufanie i oferowanie wartości dodanej, a nie wyrywanie sobie nawzajem cudzego mienia.

Rozeźliła mnie ta historia i głupota autorów tego procederu. Po prostu, krótkowzroczność stawia nas w gronie półinteligentnych małp (z całym szacunkiem dla małp), a my przecież powinniśmy mierzyć wyżej, powinniśmy stanowić, nowe, lepsze standardy.

Chyba że preferujesz kąpiele w ekskrementach. Wtedy ustanawiać będziesz nowe intelektualne – odmęty. Cóż, zawsze to jakieś osiągnięcia…

Ta witryna wykorzystuje pliki cookies. Kontynuacja przeglądania oznacza zgodę na ich stosowanie. Polityka cookies

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close