Ponad 100 osób wyszło z seansu w Cannes. Lars von Trier rzeczywiście przekroczył granice? | Blaber
Kultura

Ponad 100 osób wyszło z seansu w Cannes. Lars von Trier rzeczywiście przekroczył granice?

Seks z psem i sceny aborcji – to kadry z Botoksu, które zmusiły kilku widzów w całej Polsce do opuszczenia seansu. Film The House That Jack Built Larsa von Triera wystraszył ponad 100 osób – nie w sumie, tylko podczas pokazu na jednym festiwalu.

Lars von Trier należy do twórców, którzy sztukę tworzą niekiedy zbyt odważnie. Jego osoba z reguły wywołuje liczne kontrowersje. Siedem lat temu na konferencji prasowej powiedział, że „rozumie nazistów i Hitlera”. Dziś znów ściąga na siebie uwagę mediów z całego świata, a wszystko to za sprawą swojego nowego filmu, który pokazał w Cannes.

The House That Jack Built pokazuje sceny przeprowadzania tortur nawet na dzieciach i kobietach, w tym ćwiartowania ich ciał. Obecność takich obrazów doprowadziła do opuszczenia seansu w Cannes przez ponad 100 widzów.

Obrzydliwy. Pretensjonalny. Powodujący mdłości.

To tylko kilka z epitetów, którymi widzowie z Cannes określali na Twitterze ów film. Nie było mnie wśród nich, ale już po zwiastunie, który jest brutalny i przerażająco psychodeliczny, chyba się z nimi zgodzę.

Najzwyczajniej nie lubię filmów, w których brutalizm i krwawe sceny czy efekty specjalne przeważają nad przesłaniem. Pod kątem technicznym produkcja nie zapowiada się źle. Scenariusza też w rękach nie miałem, więc nie mówię, że film o tym przesadnie długim tytule będzie nudny. Ale to kino nie dla mnie. Jeśli zastanawiacie się, czy trafi w Wasze gusta, służę zwiastunem.

Bo przemoc się sprzedaje!

Przemocy w filmach jest tyle, że ktoś mógłby się pokusić o wskrzeszenie cenzury. Zastanawiam się, w którym momencie widzowie tak pokochali krew na ekranie, że jest jej w kinowym świecie coraz więcej? Jak widać, sprzedaje się. Sam fakt, że film Larsa pojawił się w Cannes wskazuje na to, że ktoś docenia takie kino.

Filmy o torturach robi się od dawna. Przykładem niech będzie uwielbiane przeze mnie Milczenie Owiec. Jest tam naprawdę wiele wątków torturowych, ale wszystkie pokazano z rozwagą. Część egzekucji jest niewidoczna, zmusza do przemyśleń, pozostawia niedopowiedzenia… To lubię. Natomiast Lars von Trier wykłada wszystko co ma do pokazania na stół, nie bawi się z kadrami i efektami. Czy to jest potrzebne? Nie widzę plusów takiego kina.

Polacy raczej nie są fanami obrzydliwego kina (ehm, ehm – Botoks). Nie sądzę, żeby The House That Jack Built doczekał się swojej polskiej premiery. Ja ubolewać nie będę. A Wy?

Ta witryna wykorzystuje pliki cookies. Kontynuacja przeglądania oznacza zgodę na ich stosowanie. Polityka cookies

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close