W najbliższych dniach Polska dostanie się pod wpływ zimnego frontu atmosferycznego, który sprowadzi potężną falę chłodu z północy. Temperatury w wielu miejscach kraju spadną poniżej 10 stopni Celsjusza, a lokalnie mogą wystąpić przymrozki. Do tego dojdą intensywne opady deszczu, a w wyższych partiach gór — śniegu. Miejscami możliwe są również burze z gradem, którym towarzyszyć będą silne porywy wiatru.
Najtrudniejsza sytuacja meteorologiczna spodziewana jest w regionach południowych i południowo-wschodnich, gdzie prognozuje się ulewne opady i śnieżyce w Tatrach oraz Bieszczadach. Ale także mieszkańcy centralnej i północnej Polski powinni przygotować się na dynamiczne zmiany pogody, gwałtowne ochłodzenie i intensywne opady.
Nietypowa dla maja pogoda może mieć również wpływ na rolnictwo i ogrodnictwo. Nagły spadek temperatur i opady mokrego śniegu mogą zaszkodzić wrażliwym uprawom. Eksperci zalecają zabezpieczenie roślin przed przymrozkami, zwłaszcza nocą, kiedy temperatura może spaść nawet do zera.
Chociaż takie zjawiska nie są zupełnie niespotykane w maju, tegoroczna skala ochłodzenia budzi zdziwienie meteorologów. Zimne masy powietrza znad Arktyki wędrują wyjątkowo głęboko na południe Europy, zaburzając typowy wiosenny klimat i przedłużając zimową aurę w górach.
Podsumowanie? Trzeba uzbroić się w cierpliwość — i ciepłą kurtkę. Przed nami kilka naprawdę chłodnych i mokrych dni. Synoptycy uspokajają jednak, że to tylko przejściowe załamanie pogody. W drugiej połowie maja termometry powinny znów pokazać przyjemne wartości, a słońce wróci na dłużej. Tymczasem — parasole i zimowe buty w dłoń!