O podróży życia, czyli jak spełnić swoje największe marzenie!!
Dziś po raz drugi, jeszcze przed realizacją jednego ze swoich podróżniczych celów na ten rok, postanowiłam podzielić się z Wami swoimi wrażeniami ze spełniania jednego z moich wielkich marzeń. Do zwierzenia się z niego, zaprosiła mnie marka Provident, która wzbogaciła swoją ofertę o usługę skierowaną do takich ludzi jak ja – do marzycieli.
Oferta przygotowana specjalnie dla marzycieli! >> Wierzymy w to, że znajdziesz tu coś dla siebie!
Wielu z Was zaintrygował mój wyjazd na tyle, że chcecie wiedzieć jak wpadłam na ten pomysł, jak zwykle przygotowuję się do wyjazdu (szczepienia, lekarstwa, pakowanie, plan podróży), co na to moi bliscy, jak organizuję dom i opiekę nad dziećmi oraz czy mam na nią odłożone pieniądze, itd. O wszystkim opowiem Wam po kolei 🙂
Przeczytałam gdzieś ostatnio, że każdy z nas może mieć dwa życia. Pierwsze, w którym ciągle gdzieś pędzimy, chcąc realizować swoje prywatne plany, marzenia i ambicje zawodowe. Drugie, w którym dostrzegamy ulotność życia i staramy się docenić każdy jego odcień, przeżywając je najlepiej jak potrafimy.
Osobiście zgadzam się z tym stwierdzeniem, bo czyż nasze życie nie przypomina czasem rozpędzonego pociągu, którego koła toczą się w szaleńczym tempie, po czym za chwilę zwalniają?
Znacie moje podejście i wiecie, że przyjmuję i kocham życie takim jakim jest, ale prawdą jest też to, że sama pracuję na to, żeby było takim jak tego oczekuję. Oczywiście nie wszystko układa mi się tak jakbym chciała, ale nauczyłam się nie przejmować tym co nie wyszło, a raczej skupiać na tym co mogę zrobić, żeby było lepiej.
Mam tu na myśli nie tylko plany zawodowe, ale też prywatne marzenia, o których nie zapominam, ponieważ ich realizacja napędza mnie do działania. Najświeższym i prosto z życia wziętym przykładem na to, niech będzie moja wyprawa do Kambodży.

Spis treści
Sen o Kambodży
Jeszcze w listopadzie nie myślałam nawet o letnich wakacjach, a co dopiero o zrealizowaniu ich na początku marca. Nie rozważałam też wyjazdu bez rodziny. W najśmielszych snach nie przypuszczałam, że będę miała okazję uczestniczyć w kulinarnej wyprawie po Azji. Przecież nigdy nie byłam w Azji, a wyjazd do Tajlandii miał być wciąż przede mną.
Kambodża była jednym z tych miejsc, o których marzyłam, ale marzenie to odkładałam na bliżej nieokreśloną przyszłość. Nic nie wskazywało na to, że coś się zmieni.
Pod koniec grudnia, w ramach ustalania celów na nowy rok, postanowiłam podjąć kilka zawodowych i prywatnych wyzwań. Jednym z nich okazał się być wyjazd do Kambodży w zupełnie nietypowej dla mnie formule – kulinarnej wyprawie z plecakiem przez poszczególne regiony tego niezwykłego kraju. Wyjazd w kameralnej grupie nieznanych mi osób, bardzo długa podróż, co 2-3 dni nowe miejsce pobytu, nietypowa forma przemieszczania się, mnóstwo zwiedzania i kuchnia, którą uwielbiam od lat. Jednym słowem wyprawa życia.
Można pokusić się o powiedzenie, że to marzenie spadło na mnie znienacka, co oznacza mniej więcej to, że podjęłam dość szybko decyzję o wyjeździe, bo nadarzyła się ku temu okazja i zaczęłam intensywnie działać, czytaj: pracować na swój wyjazd. Jeszcze zanim sformalizowałam swoją przyszłą wyprawę, udało mi się namówić na nią dwie przyjaciółki. Myślicie, że się tego spodziewałam? Ani trochę. To było kolejne, niemalże nierealne dla mnie marzenie do spełnienia, w które nie mogę uwierzyć do tej pory.
Większość marzeń jest w Twoim zasięgu >> Jeśli masz teraz chwilę, zajrzyj na naszą stronę, znajdziesz tam sposób, na wsparcie marzycieli!
Świadoma decyzja
Abstrahując jednak od radości i totalnej ekscytacji, moim absolutnym priorytetem stało się zebranie/zarobienie pieniędzy na wyjazd. W ruch poszły nowe zlecenia i więcej śmiałości w działaniu. Daję słowo – od tej pory ani przez moment nie zwątpiłam w słuszność swojej decyzji, a moja motywacja do intensywnej pracy poszybowała w górę. Wiadomo, pieniądze z nieba nie spadają, a zdobycie ich w krótkim czasie przy niestabilnych zarobkach może wypaść różnie.
W tym miejscu muszę powiedzieć ważną rzecz. Nie zdecydowałabym się na wyjazd, gdybym nie miała pewności, że dam radę sama na niego zarobić. Należę do tych osób, które realnie potrafią ocenić swoje możliwości, a decyzje podejmują po rozważeniu wszystkich za i przeciw, w tym przypadku również szans i zagrożeń.
Są jednak takie sytuacje, kiedy potrzebujemy szybkiego zastrzyku gotówki, bo chwilowo nią w określonej kwocie nie dysponujemy. Kupując na przykład bilet lotniczy – musimy się liczyć z tym, że korzystne cenowo okazje szybko uciekają. Nie mam tu na myśli pożyczki na cały wyjazd, tylko co najwyżej zewnętrzne dofinansowanie na warunkach, które jesteśmy w stanie zaakceptować, czyli mieć świadomość ich konsekwencji.

Z pożyczaniem pieniędzy trzeba uważać, bo potem trzeba oddać je z odsetkami i wszystko trzeba sobie przekalkulować. Natomiast zdarzają się okazje, których nie warto przegapić, a które są dla nas korzystne, bo pozwalają nam na spłatę szybkiej pożyczki bez bolesnych dla nas skutków. W takim przypadku zakup wspomnianego biletu lotniczego wyniesie nas taniej, bo kupujemy go od ręki za gotówkę, którą zebraliśmy i po cenie, która może już się nie zdarzyć. Dlatego warto czasem przeczesać internet i poszukać korzystnej dla siebie pożyczki.
Jestem wciąż na etapie gromadzenia budżetu na wyjazd, dlatego sprawdzam i rozważam różne opcje jego pozyskania, ale robię to w sposób rozważny i odpowiedzialny.
Nie odkładaj marzeń na później, ale mierz siły na zamiary i działaj
Wyjazd z nami wciąż rozważa jeszcze jedna osoba, a moje działania bardzo ją do tego motywują. Mocno jej kibicuję i podpowiadam jak może się do niego najlepiej przygotować. Nie nakłaniam do wyjazdu za wszelką cenę, raczej uczulam, żeby pod uwagę wziąć swoje możliwości, w tym finansowe – i działać.
Podróż życia z reguły się planuje i odkłada się na nią pieniądze, ale zdarza się, tak jak w tym przypadku, że decyzje trzeba podjąć szybciej. Dodatkowa gotówka jest tym bardziej wskazana, że mogą nastąpić nieprzewidziane również sytuacje, jak np. przebukowanie biletu lotniczego czy niespodziewane, a konieczne zakupy na miejscu. To pokazuje, że realizacja naszych marzeń wymaga nie tylko pracy z naszej strony, ale też otworzenia się na nowe możliwości i znalezienia dla siebie najlepszych rozwiązań, które pozwolą nam w pełni zrealizować swój cel.
Na blogu, w swoim ebooku i w życiu, często podkreślam, że warto spełniać swoje marzenia. Choć zaznacza się wyraźny podział na te prywatne i zawodowe, to jednak obie te sfery wzajemnie się przenikają i dziś wiem, że obie są w życiu konieczne. Bez nich nie byłabym szczęśliwa i zmotywowana do działania. Bez nich nie wyciągnęłabym z życia tyle, ile da się wyciągnąć.
I tak jak napisałam w pierwszym zdaniu. Wyjazd do Kambodży jest jednym z moich celów podróżniczych w tym roku. W planach mam jeszcze jedno marzenie, które mam nadzieję spełnić latem, ale do tego czasu muszę wykonać kawał roboty, żeby do realizacji tego marzenia się przybliżyć. Chcę sama na nie zapracować, a wierzcie mi, tak bardzo mi na tym zależy, że jestem mocno zmotywowana do wytężonej pracy.
Jestem ciekawa jak jest z Wami. Jesteście zdania, że spełnianie marzeń to kwestia sprzyjającego losu, możliwości finansowych, czy może jednak determinacji? Napiszcie proszę w komentarzu.
Poznaj 5 powodów, dla których warto spełniać marzenia

Nawet największe marzenia nie mogą czekać >> Usiądź wygodnie w fotelu i przelicz to, używając naszego kalkulatora!