Na początku tygodnia (10–11 sierpnia) Polska znajdowała się jeszcze pod wpływem chłodniejszych mas powietrza oraz frontu, co skutkowało niższymi temperaturami – około 23–30 °C. Dopiero we wtorek (12 sierpnia) ciepło zaczęło napływać stopniowo, lecz na większą falę ekstremalnych upałów musieliśmy poczekać do kolejnych dni. W czwartek upał staje się już trudny do zniesienia – w zachodniej i centralnej części kraju prognozowane są temperatury rzędu 30–35 °C. Kulminacja nadejdzie w piątek i sobotę (13–14 sierpnia), kiedy to termometry mogą pokazać nawet 33–36 °C; jednocześnie od północy regiony te mogą pozostać nieco chłodniejsze, z temperaturami w okolicach 30 °C.
Specjaliści wskazują, że będzie to najdłuższy okres upałów w tym sezonie — trwający około czterech do pięciu dni . Taka fala gorąca, poprzedzona względnie łagodnymi dniami, może negatywnie wpłynąć na gospodarkę wodną, rolnictwo, a przede wszystkim na zdrowie ludzi. Szczególnie narażone są osoby starsze, dzieci oraz osoby z chorobami przewlekłymi. Warto więc przygotować się zawczasu: nosić nakrycie głowy, unikać przebywania na bezpośrednim słońcu, zwłaszcza w godzinach 10–18, pić dużo wody (najlepiej 2–3 litry dziennie) i unikać alkoholu.
Nadchodząca fala upałów — największa tego lata — przyniesie ekstremalne temperatury, sięgające 36 °C, a utrzyma się przez kilka kolejnych dni, co czyni ją wyjątkową pod względem intensywności i długości trwania. To czas, w którym szczególnie ważne jest zachowanie ostrożności i troska o zdrowie. Świadome przygotowanie oraz przestrzeganie zasad bezpieczeństwa mogą znacząco złagodzić negatywne skutki takiej pogody dla każdego z nas.