Spis treści
NASA zapowiedziała wybuch gwiazdy
Rzadko zdarzają się sytuacje, takie jak ta, która ma nastąpić. Zwykle do obserwacji wybuchu gwiazd potrzebne są profesjonalne teleskopy, a w najlepszym przypadku – lornetka. Teraz jednak jest inaczej. Podwójny układ T Coronae Borealis będzie widoczny gołym okiem z Ziemi. I chociaż mowa tu o wybuchu, to nie oznacza, że trzeba idealnie wcelować się w konkretny moment. W skali Wszechświata w końcu wszystko wygląda nieco inaczej.
Warto wiedzieć, że T Coronae Borealis to układ 2 gwiazd krążących wokół siebie. Są one oddalone aż o 2600 lat świetlnych od Ziemi. Z kolei odległość pomiędzy nimi to mniej więcej połowa odległości Ziemi od Słońca. Dla lepszego porównania i zobrazowania skali – Słońce znajduje się w odległości zaledwie 8 minut świetlnych od nas.
Co to jest gwiazda nowa i supernowa?
Przede wszystkim zacznijmy od tego, że nowa i supernowa to są 2 osobne pojęcia. W pierwszym przypadku potrzebne są 2 gwiazdy znajdujące się blisko siebie. Tak jak w T Coronae Borealis. Biały karzeł przyciąga do siebie materię niestabilnego czerwonego olbrzyma. Sam biały karzeł jest już gwiazdą wygasłą, w której wnętrzu nie zachodzi fuzja jądrowa. Jednak w takim przypadku, gdy może przyciągnąć do siebie materię sąsiedniej gwiazdy, proces ten zachodzi na powierzchni. Reakcja termojądrowa rozpoczyna się w momencie, gdy ilość przyciągniętej materii wystarczająco mocno rozgrzeje białego karła. Tak jak to będzie miało w ciągu najbliższych dni.
Kiedy biały karzeł się wypali, ponownie staje się bladym i niewidocznym z Ziemi punktem. Przynajmniej do czasu kolejnej nowej, która w tym przypadku powtarza się co ok. 80 lat. To znaczy, że następna okazja do jej zaobserwowania pojawi się dopiero w 2104 roku. Takie cykliczne nowe nazywa się „nowymi powrotnymi”.
Supernowa to nieco inna historia
Supernowe dotyczą masywnych gwiazd, które są nieporównywalnie większe niż Słońce. Gdy zabraknie w nich paliwa do syntezy jądrowej, gwiazda zaczyna „pulchnieć”, stając się przy tym czerwonym nadolbrzymem. Z kolei jej jądro gęstnieje i kurczy się do momentu, aż będzie się składać głównie z żelaza. Wtedy też następuje gwałtowny wybuch supernowej. W niektórych przypadkach białe karły też mogą być supernowymi, ale muszą być min. 8 razy większe od Słońca, więc nie dotyczy to T Coronae Borealis.
Ciekawostka jest jeszcze taka, że po wybuchu największych supernowych pozostaje jądro niezdolne do przeprowadzenia fuzji jądrowej. Ich jądro, po wybuchu, zaczyna się zapadać pod wpływem własnej grawitacji. W ten sposób powstaje czarna dziura.
Gdzie szukać nowej?
Ale wracając do tematu obserwacji nocnego nieba – trzeba wiedzieć, czego dokładnie wypatrywać. Jeśli chcesz zobaczyć nową, musisz odnaleźć na niebie gwiazdozbiór Korony Północnej. Jest to charakterystyczna konstelacja gwiezdna tworząca kształt diademu. Jeśli znajdujemy się z dala od sztucznego światła, czyli przebywamy np. w Bieszczadach, to w Koronie Północnej doliczymy się 6 gwiazd tworzących układ. Obok nich znajdzie się jeszcze kilkanaście okolicznych gwiazd. Wybuchająca T Coronae Borealis pojawi się pomiędzy nimi, a rozpoznasz ją bez trudu. Będzie znacznie jaśniejsza od pozostałych. Swoim blaskiem dorówna Gwieździe Polarnej, czyli Alfa Ursae Minoris – najjaśniejszej gwieździe widocznej z Ziemi.
Teraz nie pozostaje nam nic innego, jak tylko wpatrywać się w nocne niebo i szukać nowej. Druga okazja raczej się nie powtórzy, więc lepiej tego nie przegapić. Oby tylko niebo było bezchmurne podczas najbliższych nocy!
