Zostawianie napiwków w restauracjach i knajpach jest jednym z tych tematów, które niezwykle mocno dzielą nasze społeczeństwo. Jedni uważają, że napiwek – jeśli już w ogóle się należy – powinien być przekazywany wyłącznie za ponadprzeciętną obsługę. Dla drugich jest to nieodłączny element każdej wizyty w lokalu. I właśnie z myślą o takich osobach powstają kolejne aplikacje pozwalające na przekazanie napiwku bezpośrednio kelnerowi. Ale czy ich istnienie ma dziś jakikolwiek sens?
Na pierwszy rzut oka tego typu apki wydają się być całkiem sensownym rozwiązaniem. Przecież dziś coraz mniej osób nosi przy sobie gotówkę. Samo doliczenie napiwku do końcowego rachunku i zapłata kartą wiąże się zaś z tym, że kelner otrzyma tylko część przekazanej przez nas kwoty. Reszta niestety popłynie na konto chciwego właściciela.
Spis treści
„Wyważanie otwartych drzwi”
Swoje wątpliwości na temat sensu istnienia aplikacji do ofiarowywania napiwków zapewne rozwiejecie po przeczytaniu wpisu Macieja Samcika z bloga Homodigital.pl. Autor bliżej przyjrzał się funkcjonowaniu tego typu rzekomych udogodnień dla klientów i ich obsługi.
Zdaniem Macieja początkowo technologia ta może robić wrażenie, jednak trudno ukryć przy tym, że jest to wyważanie otwartych już drzwi. Żyjemy w czasach, w których naprawdę wielu Polaków ma podpiętą kartę do telefonu, korzysta z Blika czy Revoluta, więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby dokonać przelewu z telefonu na telefon.
Oczywiście napiwkowa aplikacja działa tak, że musi mieć ją zainstalowaną wyłącznie kelner, jednak ten finalnie i tak musi podzielić się swoimi tipami z zarządcą aplikacji. Zmienia się więc tylko podmiot, który pobierze sobie prowizję.
Płacić czy nie płacić?
Sam do wręczania napiwków – a zwłaszcza po skokowych podwyżkach cen potraw w restauracjach podyktowanych inflacją – mam mocno mieszane uczucia. A skoro nie zostawiam napiwku ekspedientce w sklepie czy krawcowej, nie widzę żadnego powodu, żeby akurat wyróżniać kelnera, bo podał mi pizzę czy schabowego.
Tym bardziej, że potrawę przygotowuje przecież kucharz, z którym to kelnerzy dzielą się napiwkami raczej incydentalnie. Niestety praktyka przekazywania tipa kelnerowi jest też sprytnie wykorzystywana przez właścicieli lokal: jeśli pracownik dostaje solidne napiwki, sam mogę zapłacić mu mniej i mieć więcej dla siebie. Prawda, że logiczne?
Zostanę więc przy tym, że będą zostawiał napiwki wyłącznie w przypadku naprawdę ponadprzeciętnej obsługi, nie traktując przekazywania dodatkowego honorarium jako swojego obowiązku.
Może właśnie przez przyzwyczajenie obsługi do otrzymywania napiwków bez względu na wszystko sami przyczyniamy się do przeciętnego serwisu?