Spis treści
Hurkle-durkle, czyli co?
Nazwa hurkle-durkle pochodzi z języka staroszkockiego i oznacza… oddawanie się słodkiemu lenistwu w łóżku. To czyste leniuchowanie, któremu oddajemy się absolutnie bez żadnych skrupułów. Znasz to uczucie, kiedy budzisz się rano, pościel jest ciepła i miękka, a Ty wiesz, że dziś nic nie musisz i możesz zostać pod kołdrą dłużej i… nie robić zupełnie nic?
Ja dobrze znam to uczucie – szczęście dopełnia jeszcze świeżo wyprana, pachnąca pościel i lekko uchylone okno, przez które wpływa chłodne powietrze. Leniwy poranek idealny, choć odkąd mam dzieci – dość rzadko osiągalny. Ale wcześniej? Weekendami hurkle-durkle było moim ulubionym sposobem na rozpoczęcie dnia, chociaż nigdy nie słyszałam tego określenia.
Pojęcie hurkle-durkle zostało rozpowszechnione przez amerykańską aktorkę i piosenkarkę, Kirę Kosarin. Trend szybko stał się viralem. Nic dziwnego – któż z nas nie lubi trochę hurkle-durkle z rana?
Pfff, znowu kolejny trend dla leniwych ludzi?
I zanim parskniesz z pogarną, że pfff, kolejny trend dla ludzi, którzy nie wiedzą, co zrobić ze sobą, pomyśl tylko. Czy Ty czasami też nie potrzebujesz trochę hurkle-durkle w swoim życiu?
Mam taką myśl, że takie trendy spotykają się z pogarną głównie wśród millenialsów i starszych. Tak, tak – wśród nas, którzy wyrastaliśmy w kulturze zap***dolu. Nas, którym wmówiono, że multitasking jest spoko. Nas, którzy często mamy wyrzuty sumienia, odpoczywając, bo przecież w tym czasie można by zrobić coś produktywnego.
Z zupełnie inną reakcję trendy tego typu spotykają się wśród pokolenia Zet. Więcej – to właśnie oni sprawiają zwykle, że stają się one viralem. Zetki przyjmują takie trendy naturalnie – jako coś oczywistego i całkowicie pożądanego.
Nie tylko hurkle-durkle
Hurkle-durkle może kojarzyć się trochę z innym trendem, który niedawno zyskał na popularności, czyli bed-rotting. Ale wydaje mi się, że hurkle-durkle jest jednak trochę bardziej subtelny i ma mniejszy potencjał do bycia szkodliwym. Wylegiwanie się od czasu do czasu rankiem w ciepłej pościeli? Nie widzę przeszkód. Gnicie w łóżku przez kilka dni, jedzenie, oglądanie filmów, czytanie, spanie… wszystko w łóżku? Tu już mam pewien zgrzyt. No chyba że w chorobie.
Jak leniuchowanie wpływa na nasz organizm?
W świecie, gdzie tempo życia przypomina nieustanny maraton, hurkle durkle może stać się naszym osobistym pit-stopem. To chwila, gdy zegar zwalnia, a my oddajemy się błogiemu nicnierobieniu. W tych złotych momentach lenistwa, nasz organizm odzyskuje siły: serce bije spokojniej, mięśnie rozluźniają się, a myśli zwalniają. Leniuchowanie to nie grzech, to inwestycja utrzymanie wewnętrznej harmonii i napędzenie kreatywności. Więc kiedy następnym razem poczujesz się winny/winna za chwilę relaksu, pamiętaj – to właśnie wtedy dbasz o to, by Twój organizm mógł w pełni sił wrócić do działania na pełnych obrotach.
Odpoczynek do sztuka. Jeśli nadal jej nie opanowałeś/opanowałaś, zadbaj o to! Efektywny odpoczynek sprawi, że Twoja energia na co dzień będzie stabilniejsza, samopoczucie lepsze, a ciało zdrowsze i bardziej zrelaksowane.